Witajcie!

Witajcie

Jestem Kasia, półtora roku temu moje życie przewróciło się do góry nogami. Powitaliśmy Hanię, naszą córeczkę.  Przez ten czas, świata poza nią nie widziałam. Nie myślcie sobie, że jestem Mamuśką zakopaną w pieluszkach, o nie…!

Obserwowanie nowego człowieczka,  to naprawdę niesamowita przygoda. Pierwsze kroczki, pierwsze słowa… wszystko to jest mega dziwne i fascynujące zarazem.

Na początku sama się sobie dziwiłam, że z taką łatwością zapomniałam o swoim hobby, przyzwyczajeniach. Aktywność fizyczna zawsze była dla mnie najważniejsza, a szybko ustąpiła miejsca mojej córce. Z czasem jednak przekonałam się, że można wszystko pogodzić! Dzieci też potrzebują oddechu, a nadopiekuńcza mama może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Moja córka jest już na tyle duża, że mogę ją samą zostawić na kilka dni pod opieką taty (tak, tak, dobrze im to obojgu robi. Hania nie potrzebuje mojej stałej opieki. Mogę zająć się sobą bez wyrzutów sumienia, że zaniedbuję swoją pociechę.

Zaczęłam rozglądać się za pracą, chciałam wrócić do formy fizycznej, przypomnieć sobie jak to jest, gdy wiatr na stoku rozwiewa włosy, dając to niesamowite poczucie wolności i wiarę, że można wszystko. Chciałam zrobić coś szalonego, no i jak to często bywa, los lubi nam płatać figle.

Jednym słowem, Moje Drogie, uważajcie czego sobie życzycie, bo Wasze życzenie może się spełnić! Ja dziś przeżyłam właśnie taki moment w życiu. Nadal ciężko mi w to uwierzyć, ale otrzymałam propozycję udziału w wyjątkowej akcji.

Czy wyjadę do Austrii poszusować po stokach, a przy okazji oddać się w ręce czytelników? Nad odpowiedzią zastanawiać się nie musiałam - jasne, że tak! Moje marzenie się spełniło. Mam szansę przeżyć coś niesamowitego. Po rozmowie przeszył mnie dreszczyk emocji.

Już Wam wyjaśniam co i jak. A więc tak, już wkrótce wyruszam na misję! Szaloną misję w Alpy, zdobędę lodowiec Hintertux (muszę troszkę o nim poczytać), nauczę się tańca tyrolskiego, poznam smaki Austrii. A mało tego, to Wy, Drogie Czytelniczki, będziecie mogły wybierać dla mnie zadania, które w Austrii dla Was wykonam. Sponsorem akcji jest marka Bella. Zgodziłam się bez wahania, bo ja bez produktów Bella, nigdzie się nie ruszam.

Ale teraz mam wątpliwości, przecież Hania…, no tak, to będzie okres sprawdzianu zarówno dla mnie jak i dla niej. Jeszcze nigdy na tak długo się nie rozstawałyśmy. Mam pewne obawy czy dam radę, mam nadzieję, że będziecie mnie wspierać.